Duża grupa jeńców niemieckich była wykorzystywana do różnych prac, czy to w fabrykach, czy na farmach, czy w innych miejscach. Na skutek działań wojennych brakowało rąk do pracy, stąd taka siła robocza była bardzo aktywnie wykorzystywana. Szok w zetknięciu z amerykańską rzeczywistością był dla nich wielki. Jednym z najbardziej znanych takich faktów jest rozstrzelanie 22 września 1939 r. w rejonie Sopockiń (obecnie Białoruś) gen. Józefa Olszyny-Wilczyńskiego wraz z adiutantem. 2 października 1939 r. Biuro Polityczne KC WKP (b) zatwierdziło propozycję Berii w sprawie losu polskich jeńców. Zgodnie z nią planowano rozpuścić do domów Dopiero 13 kwietnia 1990 r. Związek Radziecki w komunikacie agencji rządowej TASS przyznał, że polskich jeńców wojennych w 1940 roku rozstrzelała NKWD. Drugiego dnia po bitwie dowódca kozacki Bohdan Chmielnicki wydał osobisty rozkaz w którym nakazał w dniach 3-4 czerwca wymordować polskich jeńców wojennych. Miał przy tym powiedzieć zdechły pies nie kąsa. Przeciwko masowemu morderstwu na polskich jeńcach wojennych zaprotestowali Tatarzy krymscy, którzy notabene już podczas rzezi 02.11.2005. Polskich grobów w Niemczech jest wiele, a większość jest pod dobrą opieką. Dbają o to i Niemcy i społeczność polska w Niemczech. Zdjęcie: Franz Anthoefer. Reklama. Blisko nonton film miracle in cell no 7 sub indo drakorindo. Wczesne obozy (1933-38 r.) Od chwili dojścia do władzy w 1933 r. nazistowski reżim budował miejsca odosobnienia w celu więzienia i eliminowania tzw. „wrogów narodu”. Większość więźniów we wczesnych obozach koncentracyjnych stanowili niemieccy komuniści, socjaliści, socjaldemokraci, Romowie (Cyganie), Świadkowie Jehowy, homoseksualiści oraz osoby oskarżone o „aspołeczne” lub odbiegające od normy społecznej zachowanie. Niektóre z tych obiektów nazywano „obozami koncentracyjnymi” ponieważ uwięzieni byli fizycznie „skoncentrowani” w jednym miejscu. Kiedy Niemcy zaanektowały Austrię w marcu 1938 r., austriaccy więźniowie polityczni zostali włączeni do nazistowskiego systemu obozów koncentracyjnych. Po brutalnych pogromach Nocy Kryształowej (Kristallnacht) w listopadzie 1938 r. naziści przeprowadzili masowe aresztowania żydowskich mężczyzn, tylko z powodu ich pochodzenia. Ponad 30,000 Żydów zostało uwięzionych w obozach koncentracyjnych Dachau, Buchenwald i Sachsenhausen w Niemczech dopóki nie wykazali zdolności do emigracji z kraju. Rodzaje obozów Wielu ludzi nazywa wszystkie nazistowskie miejsca odosobnienia z czasów Holokaustu obozami koncentracyjnymi. Terminem tym nieprecyzyjnie określa się miejsca, gdzie naziści więzili i mordowali swoje ofiary; jednak nie wszystkie obiekty założone przez nazistów były obozami koncentracyjnymi. Do założonych przez nazistów miejsc zaliczają się: obozy koncentracyjne: więziono w nich cywilów, którzy według reżimu stanowili jakiegoś rodzaju zagrożenie dla bezpieczeństwa. Takich obozów i podobozów było 938. obozy pracy przymusowej i obozy przejściowe: w obozach pracy reżim nazistowski brutalnie wyzyskiwał więźniów, mając na celu zysk ekonomiczny oraz rekompensatę za niedobór siły roboczej. Jednocześnie odmawiano więźniom odpowiedniego wyposażenia, odzienia, pożywienia czy odpoczynku. Obozy przejściowe funkcjonowały jako miejsca do tymczasowego przetrzymywania Żydów czekających na deportację. Były one zazwyczaj ostatnim przystankiem przed deportacją do ośrodków zagłady. Istniało 1830 obozów obu tych kategorii. obozy jenieckie: dla alianckich i radzieckich jeńców wojennych. Istniało 559 obozów jenieckich, ale liczba ta nie uwzględnia dziesiątek tysięcy podobozów jenieckich. ośrodki zagłady: założone głównie lub wyłącznie w celu niemalże uprzemysłowionego mordowania ogromnych grup ludzi natychmiast po przybyciu na miejsce. Istniało 5 takich ośrodków. Istniały też dziesiątki tysięcy miejsc odosobnienia innych kategorii. Zaliczały się do nich na przykład wczesne obozy, obiekty do eutanazji, obozy policyjne SS i obozy dla internowanych oraz ośrodki germanizacyjne. Obozy koncentracyjne Obozy koncentracyjne często błędnie porównuje się do współczesnych więzień. W odróżnieniu od więzień jednak obozy koncentracyjne nie podlegały żadnemu nadzorowi sądowemu. Nazistowskie obozy koncentracyjne miały trzy główne funkcje: Aby więzić ludzi, których nazistowski reżim uważał za zagrożenie dla bezpieczeństwa. Ludzi tych przetrzymywano przez czas nieokreślony. Aby mordować jednostki i niewielkie, określone grupy ludzi z dala od opinii publicznej i nadzoru sądowego. Aby robić użytek z przymusowej pracy więźniów. Cel ten miał źródło w niedoborze siły roboczej. Pierwszy obóz koncentracyjny Głównym celem najwcześniejszych obozów koncentracyjnych w latach 30. XX wieku było mordowanie lub zastraszanie przywódców ruchów politycznych, społecznych i kulturalnych, które naziści uważali za zagrożenie dla reżimu. Pierwszy nazistowski obóz koncentracyjny założono w marcu 1933 r. w Dachau pod Monachium. W większości obozów koncentracyjnych nazistowskie oddziały SS zbudowały, albo planowały zbudować komory gazowe do pomocy przy ich codziennym zadaniu, jakim było zabijanie więźniów zbyt słabych lub chorych aby pracować. Komór gazowych używano też do mordowania niewielkich, określonych grup ludzi, których naziści chcieli wyeliminować (polskich bojowników ruchu oporu, radzieckich jeńców wojennych itd.). W tym celu zbudowano komory gazowe w Mauthausen, Sachsenhausen, Stutthofie, Auschwitz I, Ravensbrück, Lublinie/Majdanku itd. Organizacja obozu Wszystkie obozy koncentracyjne miały taką samą strukturę. W każdym pracował wewnętrzny personel obozowy podzielony na pięć działów: Siedziba komendanta (komendant i jego sztab) Biuro prowadzone przez funkjonariusza Sicherheitspolizei (SiPo), który prowadził akta więźniów, zapisując w nich dane dotyczące ich przybycia, przeniesienia, kar i śmierci; otrzymywał on dyrektywy z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Nadzorca więźniarskiej części obozu (Schutzhaftlagerführer) Administracja i zaopatrzenie Lekarz z ramienia SS Obozy pracy przymusowej i obozy jenieckie Po niemieckiej inwazji Polski we wrześniu 1939 r. naziści utworzyli obozy pracy przymusowej, w których tysiące więźniów zmarło z wyczerpania, głodu i wyziębienia. Straż w obozach pełniły jednostki SS. Podczas II wojny światowej sieć nazistowskich obozów błyskawicznie rosła. W niektórych z nich lekarze wykonywali na więźniach eksperymenty medyczne. Po niemieckiej inwazji na Związek Radziecki w czerwcu 1941 r. naziści zwiększyli liczbę obozów dla jeńców wojennych. Niektóre nowe obozy zbudowano w istniejących kompleksach obozów koncentracyjnych (takich jak Auschwitz) w okupowanej Polsce. Obóz w Lublinie, później znany jako Majdanek, założono jesienią 1941 r. jako obóz jeniecki; w 1943 r. przekształcono go w obóz koncentracyjny. Zastrzelono lub zagazowano tam tysiące radzieckich jeńców wojennych. Obozy przejściowe Żydów z terenów okupowanych przez nazistów wywożono najpierw do obozów przejściowych takich jak Westerbork w Holandii lub Drancy we Francji, a następnie do ośrodków zagłady w okupowanej Polsce. Obozy przejściowe stanowiły zazwyczaj ostatni przystanek przed deportacją do ośrodka zagłady. Ośrodki zagłady Pierwsze ośrodki zagłady w nazistowskich Niemczech powstały w ramach Akcji T4 znanej jako program euntanazji. Był to pierwszy nazistowki plan masowego mordu, podczas którego pozbawiano życia osoby niepełnosprawne, zabijane w komorach gazowych za pomocą tlenku węgla. Aby doprowadzić do „ostatecznego rozwiązania” (ludobójstwa, lub masowego wymordowania Żydów) naziści założyli ośrodki zagłady w okupowanej przez Niemcy Polsce, kraju o największej żydowskiej populacji. Ośrodki zagłady były zaprojektowane z myślą o wydajnym masowym mordzie. Pierwszym z nich – otwartym w grudniu 1941 r. - było Chełmno, gdzie Żydów i Romów zabijano gazem w ruchomych „samochodach gazujących”. W 1942 r. naziści otworzyli ośrodki zagłady w Bełżcu, Sobiborze i Treblince, aby systematycznie mordować Żydów z Generalnego Gubernatorstwa (terytorium w okupowanej przez Niemcy Polsce). Naziści budowali komory gazowe (pomieszczenia wypełniane trującym gazem, który zabijał ludzi w środku), aby zwiększyć wydajność zabijania i aby proces ten stał się bardziej bezosobowy dla sprawców. W kompleksie obozowym Auschwitz centrum zagłady Birkenau posiadało cztery komory gazowe, znane jako krematoria. W kulminacyjnym okresie deportacji do tego obozu – w latach 1943-44 – gazowano tam przeciętnie 6,000 Żydów dziennie. W nazistowskich obozach różnych rodzajów więziono i znęcano się nad milionami ludzi. Pod kierownictwem SS Niemcy i ich kolaboranci wymordowali ponad trzy miliony Żydów w samych ośrodkach zagłady. Przeżył tylko niewielki ułamek więźniów nazistowskich obozów. Ostatnia edycja Sep 10, 2019 Opublikowano: 2022-02-26 13:51: Dział: Historia Niemiecka pamięć historyczna a strefy wpływów w Europie. Czas wyciągnąć wnioski z ukraińskiej lekcji Historia opublikowano: 2022-02-26 13:51: Zdjęcie ilustracyjne / autor: Profesor Włodzimierz Marciniak, który był ambasadorem RP w Rosji w latach 2016-2020, opowiadał kilka dni temu w programie telewizyjnym, że kiedy odwiedzał ambasadę Niemiec w Moskwie, widział tam dwa popiersia: Wilhelma Grafa von Mirbacha-Harffa oraz Friedricha-Wernera Grafa von der Schulenburga. Spośród wszystkich ambasadorów niemieckich, którzy pełnili swą służbę w Rosji, jedynie ci dwaj zasłużyli na takie uhonorowanie. Historyczne strefy wpływów Wielu zapewne ten szczegół wyda się bez znaczenia, jednak ma on głębokie znaczenie symboliczne. Wyjaśnijmy, kim byli wspomniani dyplomaci. Mirbach-Harff to jeden z głównych negocjatorów tzw. pokoju brzeskiego, zawartego 3 marca 1918 roku między Cesarstwem Niemieckim i pozostałymi państwami bloku centralnego a Rosją Sowiecką pod wodzą Lenina. Podpisane wówczas porozumienie de facto dzieliło Europę Środkową na dwie strefy wpływów: niemiecką i sowiecką. Traktat zawierał także tajny protokół, którego trzeci punkt głosił, iż Sowieci rozbroją i nie dopuszczą do formowania oddziałów polskich na terenie Rosji. Drugi ambasador niemiecki w Moskwie, Schulenburg, członek NSDAP od roku 1934, był z kolei w sierpniu 1939 roku jednym z architektów paktu Ribbentrop-Mołotow. Tajny protokół do tego dokumentu dokonywał podziału strefy wpływów w Europie między Trzecią Rzeszą a Związkiem Sowieckim. Ten sojusz między Hitlerem a Stalinem otworzył drogę do II wojny światowej i zbrodni ludobójstwa. Ofiary totalitaryzmów? Gospodarze tłumaczyli, że obaj uhonorowani ambasadorowie byli ofiarami totalitaryzmów. Mirbach-Harff zginął bowiem 6 lipca 1918 roku w zamachu przeprowadzonym przez lewicowego eserowca Jakowa Blumkina, który chciał w ten sposób zerwać pokój brzeski z Niemcami. Z kolei Schulenburg został stracony 10 listopada 1944 roku za udział w spisku pułkownika Clausa von Stauffenberga przeciwko Hitlerowi. Spiskowców trudno nazwać antynazistami. Popierali Hitlera, dopóki odnosił zwycięstwa. We wrześniu 1939 roku Stauffenberg brał udział w napaści na Rzeczpospolitą. W liście z frontu do swej żony Niny pisał o mieszkańcach Polski: *„To niewyobrażalna hołota, bardzo dużo Żydów i bardzo dużo mieszańców. Ci ludzie będą posłuszni jedynie pod knutem. Tysiące jeńców wojennych wykorzysta się dla naszego rolnictwa. W Niemczech na pewno będą użyteczni, pracowici, posłuszni i skromni”. * Spiskowcy zmienili zdanie dopiero po bitwie pod Stalingradem, gdy zdali sobie sprawę, że wojna na dwa fronty musi zakończyć się klęską. Chcieli odsunąć od władzy Hitlera, by zawrzeć separatystyczny pokój z aliantami zachodnimi i móc przerzucić wszystkie swoje siły na front wschodni. Schulenberg był przewidywany w tym układzie na ministra spraw zagranicznych. Uhonorowanie wspomnianych dwóch ambasadorów wiele mówi nam o niemieckiej pamięci historycznej. Mamy bowiem do czynienia z optyką, w której dzielenie Europy Środkowej na strefy wpływów wspólnie z Rosją, nawet w wydaniu totalitarnym, nie jest czymś dyskwalifikującym kogoś jako bohatera. Może to dziś razić Polaków, Finów, Litwinów, Łotyszy, Estończyków czy Rumunów, ale nie Niemców, dlatego że rozumują oni w innych kategoriach. Po prostu inaczej pojmują swoje interesy i mają inne sposoby prowadzenia polityki. Nie piszę o tym, żeby kogoś oskarżać, tylko wyciągać wnioski z faktów. O tym, że Niemcy inaczej postrzegają swoje interesy niż większość państw naszego regionu, świadczy obecna sytuacja na Ukrainie. Nie byłoby tej wojny i wszystkich jej ofiar, gdyby nie długoletnia polityka Berlina wobec Moskwy. To nauczka na przyszłość dla Polski i wszystkich krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Publikacja dostępna na stronie: Historia NajnowszaGłód, męczarnie, egzekucje, 2-3 mln zabitych żołnierzy. Przez długi czas nie mówiło się głośno o zbrodniach dokonanych na jeńcach wojennych w hitlerowskich stalagach, twierdzi historyk Rolf Keller. Deutsche Welle: Ilu radzieckich jeńców wziął Wehrmacht do niewoli? Ilu z nich zginęło? Rolf Keller: Z pewnością do niewoli wzięto 5,3 - 5,7 mln radzieckich żołnierzy. Co najmniej 2,6 mln, o ile nie nawet 3,3 mln z nich, zmarło w niemieckiej niewoli, czyli ponad połowa. Odsetek zabitych i zmarłych w przypadku innych jeńców wynosił maksymalnie 2 proc. Jak traktowano jeńców? Radzieccy więźniowie wojenni w ujęciu Wehrmachtu byli formalnie jeńcami, ale nie traktowano ich zgodnie z zasadami konwencji genewskiej. Umyślnie gorzej ich żywiono i gorzej traktowano, niż innych. W ramach specjalnego programu selekcji separowano na przykład Żydów i komisarzy politycznych; jeńców wojennych wydawano w ręce SS. Rolf Keller: W Niemczech temat ten nie interesował nikogo po wojnieImage: Stiftung niedersächsische Gedenkstätten Wojna ze Związkiem Radzieckim była zapowiedziana przez Hitlera jako "walka eksterminacyjna" (Vernichtungskampf), czyli planowana była śmierć milionów mieszkańców ZSRR. Jeńców wojennych określano jako reprezentantów "żydowsko-bolszewickiego światopoglądu". W hitlerowskiej propagandzie byli oni nazywani "typami przestępczymi", "słowiańskimi podludźmi" czy "wyrzutkami ludzkości". Tylko dlatego, że w przemyśle zbrojeniowym potrzeba było coraz więcej rąk do pracy, przywożono ich do Niemiec. W Niemczech istniały stalagi, czyli "Stammlager fuer Kriegsgefangene" - obozy jenieckie dla szeregowców i podoficerów. Jakie panowały tam warunki? Pierwsze stalagi, tworzone jako obozy jenieckie dla Polaków, Belgów, Francuzów czy Brytyjczyków i Serbów, składały się z baraków. Służyły do rozdziału jeńców jako siły roboczej po różnych firmach czy w rolnictwie. Dla radzieckich jeńców tworzono od 1941 r. coś nowego: tzw. Russen-Lager: 12 dużych obozów dla 20 tys do 50 tys. jeńców, przede wszystkim na Śląsku, w Saksonii, Dolnej Saksonii i w Westfalii. Tam nie było baraków z miejscami noclegowymi i sanitariatami tylko była to wolna przestrzeń ogrodzona drutem kolczastym z wieżami wartowniczymi. Jeńcy musieli nawet w największym zimnie koczować pod gołym niebem. Menażkami grzebali w ziemi jamy, żeby móc się tam schować przed zimnem. Zbadaliśmy dokumenty, listy zgonów i ewidencję cmentarną, gdzie często podawana jest przyczyna zgonu "przez uduszenie się w jamie w ziemi”. Czyli panowały tam straszliwe warunki. Ponieważ internowani nie dostawali dość do jedzenia, jedli korę czy wygrzebywali z ziemi robaki. Szybko szerzyły się choroby, tak że od października 1941 zaczął się masowy pomór. W największych obozach radzieckich jeńców dziennie umierało do 300 osób, które grzebano w zbiorowych mogiłach. Cmentarz stalagu Oerbke (Stalag XI D/321), 1941Image: Stiftung niedersächsische Gedenkstätten/unbekannter Fotograf Jaki był los jeńców po wyzwoleniu w 1945 r.? Sławetny rozkaz Stalina nr. 270 mówił, że radziecki żołnierz walczy do końca i nigdy nie idzie do niewoli. Każdy jeniec uważany był za zdrajcę. Jemu i jego rodzinie groziły kary. Żołnierzy powracających z Niemiec traktowano najpierw jako potencjalnych kolaborantów: jak można było przeżyć cztery lata w Niemczech w tak strasznych warunkach nie współpracując z Niemcami? Wielu jeńców nie mogło w ogóle wrócić do domu - trafiali do gułagu, obozów sowieckiej bezpieki czy do batalionów karnych. Niewola i więzienie rzutowały na całe ich życie. Temat ten był tabu nawet w rodzinie. O tym się nie mówiło, dlatego jest tak mało relacji świadków historii na ten temat. Także w Niemczech temat ten nie interesował nikogo po wojnie - i także ze względu na konflikt Wschód-Zachód - był on na marginesie aż do lat 90-tych. Działo się tak, pomimo, że w okresie wojny wszyscy doskonale wiedzieli o tym, bo w każdej właściwie miejscowości były brygady pracy składające się z jeńców. Rolnicy wystawiali rachunki za brukiew, którą kradli na polach głodni więźniowie. Ponieważ wielu oddalało się z miejsca pracy w poszukiwaniu jedzenia, ginęli zastrzeleni przez strażników. "Russenlager" Oerbke (Stalag XI D/321), 1941Image: Stiftung niedersächsische Gedenkstätten/unbekannter Fotograf Czego życzyliby sobie od Niemiec ci, którzy przeżyli? Ich stosunek do Niemiec i do ich ojczyzny jest ambiwalentny. Jeden z rosyjskich historyków napisał: "na koniec stali się ofiarami dwóch dyktatur". Są wdzięczni, kiedy ktoś interesuje się ich losem i kiedy doświadczają takich gestów, jakie robi np. berlińskie towarzystwo "Kontakty", które ocalonym wypłacało po 300 euro z pieniędzy uzyskanych od darczyńców. Te pieniądze przydały im się bardzo. Szacuje się, że żyje jeszcze około dwóch tysięcy ocalałych jeńców; są już w bardzo podeszłym wieku, często schorowani, z minimalnymi rentami, za które nie mogą nawet kupić potrzebnych im lekarstw. W Niemczech toczy się spór nt. odszkodowań. Właściwie nie są one przewidziane dla jeńców wojennych. Jak ocenia to Pan w odniesieniu do byłych rosyjskich jeńców? W myśl konwencji genewskiej jeńcy wojenni powinni być tak samo zaopatrzeni, jak niemieccy żołnierze. W przypadku rosyjskich jeńców tego jednak celowo nie zrobiono. W obawie przed dalszą lawiną roszczeń niemiecka strona kategorycznie odrzuciła wszelkie roszczenia od jeńców. Jest to dylemat nie tylko pod względem prawnym, ale również pod względem etyczno-moralnym. Pożądane byłoby uznanie tych roszczeń nie pod formalnym pojęciem "odszkodowań". Partie opozycyjne Lewica i Zieloni wskazują na to, że radzieccy jeńcy byli ofiarami reżimu hitlerowskiego. Dla mnie, jako historyka, jest to jasne. Istnieje tymczasem dość dowodów na zbrodnie popełnione przez hitlerowców na radzieckich jeńcach wojennych. Oni sami życzyliby sobie, żeby strona niemiecka publicznie się do tego przyznała. Prezydent RFN Joachim Gauck stwierdził już, że miało to miejsce; brak jeszcze tylko ustosunkowania się do nich Bundestagu. rozmawiała Andrea Grunau Historyk Rolf Keller od 25 lat zajmuje się tematem radzieckich jeńców wojennych. Uczestniczył w niemiecko-rosyjskim projekcie badawczym, w trakcie którego dokonano weryfikacji akt jeńców niemieckich, które po roku 1945 dostarczono do Moskwy. Jako działacz organizacji dbającej o miejsca pamięci ma kontakt z wieloma ocalałymi jeńcami. "W dotychczasowej historiografii za cezurę między tradycyjnym sposobem prowadzenia wojny a wojną totalną błędnie uznawano niemiecki atak na Związek Radziecki. W rzeczywistości jednak wszelkie jej znamiona nosiła już pierwsza krótka kampania Wehrmachtu przeciwko Polsce" - pisze Boehler. Podkreśla, że "żołnierze rozstrzeliwali tam na dużą skalę cywilów i jeńców wojennych, a także współpracowali z grupami operacyjnymi policji bezpieczeństwa przy pacyfikacji zdobytych terenów oraz wypędzaniu i mordowaniu polskich Żydów". Autor szczegółowo dowodzi fałszu rozróżniania między "zbrodniczym SS" i "przyzwoitym Wehrmachtem". Przekonuje, że mordy popełniane w 1939 r. przez Wehrmacht oraz przez jednostki SS i policji różniły się jedynie pod względem motywacji: w przypadku SS było to odpowiednie szkolenie i odgórne rozkazy, w przypadku regularnych sił zbrojnych III Rzeszy - negatywny obraz Słowian i Żydów oraz "partyzanckie urojenia". Tej przyczynie Boehler poświęca wiele miejsca. Podkreśla, że znaczna cześć rozstrzeliwań polskich cywilów przez Wehrmacht spowodowana była właśnie podejrzeniami wobec ludności o "skryty i podstępny" udział w działaniach wojennych. "W rzeczywistości jednak Wehrmacht walczył tu nie z realnym, lecz z urojonym wrogiem" - podkreśla autor. Zwraca uwagę, że we wrześniu 1939 r. nie istniała żadna polska partyzantka. Historyk uważa, że urojenia te - niezależnie od twierdzeń Hitlera, jakoby polski rząd zachęcał ludność do strzelania z ukrycia do niemieckich żołnierzy - były spowodowane "nerwowością niedoświadczonych rekrutów". Za niekontrolowane wymiany ognia między sobą obarczali oni odpowiedzialnością polskich cywilów, których na miejscu karali. Taka była np. przyczyna śmierci ponad 200 polskich jeńcow, ostrzelanych 4 września przez ogarniętych paniką konwojentów w zajętej przez Niemców Częstochowie. Boehler podkreśla, że sytuację zaostrzały rozkazy; np. 8 Armia za niezbędne uznała natychmiastowe rozstrzeliwanie wszystkich mieszkańców domów, z których strzelano by do żołnierzy. Ponadto niemieckie wojsko nie uznawało polskich straży obywatelskich (dopuszczanych przez konwencję haską z 1907 r.) za pełnoprawnych uczestników walk, których rozstrzeliwano jako rzekomych "dywersantów". Tak było np. w Bydgoszczy, gdy straż złożyła broń po zapewnieniu Niemców nadania jej praw kombatanckich. "Niemieccy żołnierze czuli się rozgoryczeni tym, że zajęcie Bydgoszczy utrudniała im formacja złożona z cywilów" - komentuje Boehler. Autor podkreśla, że Wehrmacht bardzo wrogo odnosił się do polskich Żydów, którym obcinano brody, znieważano, zmuszano do upokarzających prac. Dochodziło też do mordów; najbardziej drastyczny wydarzył się w Końskich, gdzie żołnierze zastrzelili 22 Żydów. Oficer, który pierwszy otworzył tam ogień, stanął wprawdzie przed sądem polowym, ale nie za zabójstwa, lecz za "naruszenie dyscypliny". Wobec wojskowych, sądzonych za zgwałcenie kilku Żydówek w Busku, sąd wojenny najwięcej uwagi poświęcał zaś wyjaśnianiu, czy "zhańbili oni rasę germańską" (w III Rzeszy karano za stosunki seksualne z "podludźmi"). Niestawianie winnych zbrodni - poza takimi nielicznymi wyjątkami - przed sądami polowymi Wehrmachtu jest dla autora przejawem obojętności dowództwa na los obywateli Polski. Przypomina on, że i po wojnie nikogo z Wehrmachtu nie skazano za zbrodnie z września 1939 r. Według polskich historyków, SS wraz z Wehrmachtem zamordowały wtedy ok. 3 tys. polskich jeńców wojennych oraz 16 tys. cywilów. Zdaniem Boehlera, Wehrmacht "miał na swoim koncie niewiele mniej ofiar egzekucji niż grupy operacyjne policji czy formacje SS", którym dorównywał pod względem brutalności. Historyk podkreśla, że choć grupy te podlegały Wehrmachtowi, to dowództwo - poza sporadycznymi interwencjami - nie czyniło nic, by przeciwdziałać zbrodniom SS i policji, a nawet zapewniało im wsparcie logistyczne. 40-letni Boehler, który ożenił się z Polką, jest od 2000 r. pracownikiem Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Jego książka ukazuje się nakładem Wydawnictwa Znak. Home Książki Historia W polskiej niewoli. Niemieccy jeńcy wojenni w Polsce 1945-1950 Problem niemieckich jeńców wojennych w Polsce po 1945 r. stanowi ważny czynnik, kształtujący stosunki polsko-niemieckie. Autor zarysował problem losów żołnierzy niemieckich w niewoli radzieckiej, kwestię obozów, pracy, stosunek do jeńców społeczności cywilnej i władz, uwarunkowania zwalniania. Autor dotarł między innymi do nigdy wcześniej niewykorzystywanych materiałów Departamentu Więziennictwa i Obozów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Nagroda Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w konkursie „Śladami pamięci” Nagroda KLIO w kategorii monografii naukowych Nagroda „Polityki” w dziedzinie prac naukowych Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni. Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie: • online • przelewem • kartą płatniczą • Blikiem • podczas odbioru W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę. papierowe ebook audiobook wszystkie formaty Sortuj: Książki autora Podobne książki Oceny Średnia ocen 0,0 / 10 0 ocen Twoja ocena 0 / 10 Cytaty Powiązane treści

lista polskich jeńców wojennych w niemczech