Tłumaczenia w kontekście hasła "mam mieszkać gdzie" z polskiego na angielski od Reverso Context: Po co mam mieszkać gdzie indziej Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate Ludzie często w domu mają warsztat pracy, artyści, naukowcy, dla nich praca jest całym życiem. Wiem, że to może popsuć stosunki rodzinne ale trudno. Moja matka robiła mi wyrzuty, że nie mam domu firanek, mebli nie posiadam telewizora, serwisu na 12 osób tylko wyszczerbione kubki. Nie muszę spełniać oczekiwań innych jestem sobą. Powiedziałam to mojemu synowi, ponieważ nie rozmawiałam z synową. Nie obchodzi mnie, gdzie będą mieszkać. Jak dla mnie, mogą iść nawet pod most! Ponieważ nie rozumieją po dobroci, trzeba podjąć drastyczne środki. Mogę spotkać się z synem w moim domu, nie spieszę się z wizytą, a synowej nawet nie chcę widzieć. Nie wiem teraz, jak podzielić między córki mieszkanie. Mam nadzieję, że dojdą do porozumienia między sobą, ale muszę z nimi o tym porozmawiać. Wiem, że obie są rozsądne i nie będą chciały stwarzać mi problemu. O tym pisaliśmy ostatnio: Strona główna. DOM I RODZINA. Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci. Proszę o opinie osoby, które mają dzieci. Napiszcie proszę, jakie są plusy i minusy mieszkania z dziećmi nonton film miracle in cell no 7 sub indo drakorindo. Sytuacja Pauliny Łukasiak i jej dwójki dzieci od dawna jest dramatyczna. – Doświadczyłam przemocy ze strony partnera, a na dodatek teraz nie mamy dachu nad głową. Instytucje państwowe chciały zabrać mojego syna do domu dziecka. Nie zgodziłam się i synek zamieszkał u babci, a ja z półtoraroczną córeczką tułam się po świecie. Nie chciałam takiego losu dla swoich dzieci – mówi ze łzami w oczach pani Paulina. I dodaje, że od dawna stara się o mieszkanie w Otwocku. – Może być brzydkie, niewyremontowane, ale najważniejsze, żebym miała z dziećmi dach nad głową, żebyśmy byli razem – mówi 32-letnia Paulina Łukasiak, mama Basi i Artura AGNIESZKA JASKULSKA Pani Paulina urodziła się i wychowała w jednym z mieszkań komunalnych przy ul. Prusa w Otwocku, które było przyznane jej rodzicom. Jednak po ich śmierci w 2011 roku kobieta wymeldowała się z niego, zakochała i zaczęła nowe życie. – Niestety, nie powiodło mi się. Doświadczyłam przemocy ze strony partnera i często musiałam uciekać z dziećmi z domu – mówi smutno pani Paulina. – Los nie był dla mnie łaskawy, razem z synkiem Arturem straciliśmy dach nad głową, na dodatek byłam wtedy w ciąży z Basią. Pomogli mi znajomi, u których pomieszkiwaliśmy. Byłam w bardzo trudnej sytuacji, więc instytucje państwowe chciały odebrać mi syna i umieścić go w domu dziecka. To był dramat, nie mogłam się z tym pogodzić – tłumaczy Paulina Łukasiak. I dodaje: – Na szczęście Artur zamieszkał z babcią, która stała się jego opiekunem prawnym, a ja trafiłam do domu samotnej matki w Otwocku, potem do kolejnego, w Chyliczkach. Kiedy na świat przyszła Basia, myślałam, że mój los się odmieni. Pod koniec 2019 roku zaczęłam starać się o mieszkanie socjalne w Otwocku, bo tu się urodziłam i wychowałam. Okazało się, że nie miało to znaczenia dla urzędników ani komisji mieszkaniowej, która nie tylko odrzuciła mój wniosek, ale także podtrzymała swoją decyzję, kiedy się odwołałam – załamuje ręce mama dwójki dzieci. I dodaje, że urzędnicy tłumaczyli, że lokal się jej nie należy, bo nie jest mieszkanką Otwocka. – Poinformowali, że powinnam złożyć wniosek o lokal socjalny w gminie, na terenie której w ostatnim czasie mieszkałam – mówi pani Paulina. – Jak miałam to zrobić, skoro cały czas tułam się po różnych miejscowościach, po znajomych i domach samotnej matki? Przecież urodziłam się i wychowałam w Otwocku. To chyba powinno mieć znaczenie, ale przepisy i urzędnicy są bezduszni. Nie interesuje ich, że nie mam gdzie mieszkać z dziećmi. Groziła mi bezdomność, a Arturowi i Basi dom dziecka. Dlatego nie miałam wyjścia i musiałam wrócić z córką do mieszkania partnera, który nadużywa alkoholu i stosuje wobec mnie przemoc – mówi zrezygnowana pani Paulina. I podkreśla: – Kocham swoje dzieci i nie chcę, by były rozdzielone tak jak teraz. Z Basią mieszkam po drugiej stronie Wisły, a Artur jest u babci w Otwocku. Często do nich jeździmy, ale synek ma już 11 lat i nie chcę, żeby ta rozłąka źle na niego wpłynęła, bo kiedyś może poczuć się porzucony przez własną mamę – podkreśla pani Paulina. I dodaje, że nie może liczyć na pomoc rodzeństwa, które, podobnie jak ona, jest w trudnej sytuacji. – Pomaga nam Ośrodek Pomocy Społecznej w Otwocku, ale ta pomoc jest doraźna. Moim marzeniem jest to, by mieć jakikolwiek dach nad głową, abym miała z dziećmi swój kąt, żebyśmy byli razem. Ponownie złożyłam wniosek o przyznanie lokalu socjalnego w Otwocku – mówi z nadzieją mama dwójki dzieci. W tej sprawie „Linia” skontaktowała się z Bartłomiejem Kozłowskim, dyrektora Zarządu Gospodarki Mieszkaniowej w Otwocku, i Marcinem Kraśniewskim, przewodniczącym Komisji Zdrowia i Spraw Społecznych w Urzędzie Miasta w Otwocku. Radny Kraśniewski zainteresował się sytuacją Pauliny Łukasiak i obiecał pomóc. – Zweryfikuję tę sprawę i przedstawię ją na komisji. Sytuacja kobiety i jej dzieci jest dramatyczna, ale mam nadzieję, że znajdzie się jakieś rozwiązanie – zapewnia radny Marcin Kraśniewski. I dodaje, że dotychczas tylko raz w roku – w styczniu – urząd miasta tworzył listę osób, którym przydzielono mieszkanie. – Po modyfikacji uchwały to się zmieni i osoby, które starają się o lokal, będą mogły trafić na tę listę w późniejszym terminie. Ma być ona aktualizowana co kwartał, a nie tylko raz w roku. Obecnie przygotowujemy zmiany do obowiązującej uchwały – wyjaśnia radny Marcin Kraśniewski. I obiecał pomóc pani Paulinie i jej dzieciom. Bartłomiej Kozłowski dodaje: – Jeśli komisja mieszkaniowa pozytywnie zaopiniuje wniosek i przyzna pani Paulinie lokal, to poszukamy w zasobach gminnych odpowiedniego lokum dla niej i jej dzieci – mówi dyrektora ZGM. I podkreśla, że wszystko zależy od decyzji komisji mieszkaniowej i wydziału gospodarki lokalowej. ilustr.: Anna Grzelewska Kiedy mieszkanie było prawem Skrócenie czasu oczekiwania na mieszkanie było dziewiętnastym postulatem wysuniętym 17 sierpnia 1980 roku przez Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Przed rokiem 1989 mieszkanie można było dostać z przydziału, a nawet w związku z pracą. Państwo realizowało prawo do mieszkania na dwa sposoby: zarządzając tym, co jest, oraz budując nowe. Publiczna gospodarka lokalami oznaczała, że to państwo decydowało, kto i gdzie mieszka – nawet jeśli budynek należał do prywatnego właściciela – a także ile płaci za mieszkanie. W PRL-u budowało się dużo: między 1964 a 1989 rokiem liczba zbudowanych mieszkań nigdy nie spadła poniżej 150 tysięcy rocznie. Rekord padł w 1979 roku za czasów modernizacji gierkowskiej – 300 tysięcy mieszkań w rok. Nie wszyscy dobrze wspominają politykę mieszkaniową PRL. Problemem były bardzo długie kolejki oczekiwania na mieszkanie, nieprzejrzystość systemu przydziału, wady konstrukcyjne, zła jakość wykończenia, aż wreszcie złe zarządzanie nieruchomościami. Wyobraźmy sobie jednak, że dziś oczekujemy od państwa, aby mieszkania komunalne (z zasobu gminy) były ogólnodostępne. Że każdy z nas, chcąc się usamodzielnić po studiach, założyć rodzinę czy rozstać z mężem, może wejść na stronę internetową urzędu miejskiego i złożyć wniosek o nowy lokal. Wyobraźmy sobie, że znikają portale z ogłoszeniami o mieszkaniach na wynajem na rynku komercyjnym za horrendalne pieniądze, że nie musimy szukać jako dorośli ludzie pokoju na wynajem, bo na więcej nas nie stać. Wyobraźmy sobie, że domagamy się, by przystępne cenowo mieszkania zakładowe zapewniał pracownikom na przykład Amazon czy Ikea, szkoła, szpital lub miejski zakład autobusów, w którym pracujemy. Trudne do wyobrażenia, prawda? Chyba że cofniemy się do roku 1980. Wówczas dla strajkujących robotników i robotnic prawo do mieszkania było oczywistością. Nie pytano, czy mieszkanie jest prawem, czy towarem, tylko żądano skrócenia kolejek oczekiwania na to mieszkanie. Nikt nie zadawał sobie pytania, czy warto uznać, że każdy ma prawo gdzieś mieszkać, bo pewne rzeczy były oczywiste. Niestety, po trzydziestu latach transformacji pytanie o prawo człowieka, który musi gdzieś mieszkać, jest w Polsce kwestionowane. Nie masz gdzie mieszkać? Weź kredyt. Masz umowę śmieciową i nie możesz wziąć kredytu? Zamieszkaj z rodzicami. Nie masz rodziców? Zamieszkaj ze znajomymi. Masz trzydzieści lat i nadal mieszkasz ze znajomymi? Widocznie za mało się w życiu starałaś. Czy w polskim prawie mam prawo do mieszkania? Polska Konstytucja – uchwalana w roku 1997, w którym własność prywatna jeszcze bardziej niż dziś była uważana za podstawową wartość – ostrożnie podchodzi do kwestii prawa do mieszkania: „Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania”. Jakże inny to język od tego, którym posługuje się Powszechna Deklaracja Praw Człowieka uchwalona 10 grudnia 1948 roku w Paryżu podczas Ogólnego Zgromadzenia ONZ: „Każdy człowiek ma prawo do stopy życiowej zapewniającej zdrowie i dobrobyt jego i jego rodziny, włączając w to wyżywanie, odzież, mieszkanie, opiekę lekarską i konieczne świadczenia socjalne”. Ale odpowiadając na pytanie, czy w polskim porządku prawnym istnieje coś takiego jak prawo do godnego mieszkania, trzeba powiedzieć: tak, istnieje! Wywodzimy to i z przepisów Konstytucji, którą należy interpretować systemowo, i z ratyfikowanych umów międzynarodowych, które bezsprzecznie są źródłem prawa w Polsce. Zatem: domagajmy się prawa do mieszkania. Jesteśmy w kryzysie mieszkaniowym Polska jest w kryzysie mieszkaniowym. Po 1989 roku przestano budować na wielką skalę – w 2015 roku wybudowano w sumie około 150 tysięcy mieszkań, co jest wynikiem porównywalnym do sytuacji z początku lat 60. i czasów Władysława Gomułki. Ponad 60 procent osób w kraju mieszka w mieszkaniach przeludnionych (według europejskich standardów). Mieszkania na zakup dynamicznie drożeją, rosną także ceny wynajmu mieszkań na rynku komercyjnym. Cena najmu kawalerki w Warszawie przewyższa płacę minimalną. Tendencje europejskie, delikatnie mówiąc, też nie napawają optymizmem: w 2014 roku brytyjski „The Guardian” podał, że w Europie stoi pustych 11 milionów mieszkań, co jest liczbą dwukrotnie wyższą niż liczba osób w kryzysie bezdomności. Z kolei według raportu FEANTSA (międzynarodowej federacji organizacji przeciwdziałających bezdomności) skala bezdomności w ostatnich latach drastycznie rośnie: o 170 procent w Wielkiej Brytanii w ciągu siedmiu lat, o 150 procent w Niemczech w ciągu zaledwie dwóch lat, a co gorsza, wzrasta liczba osób młodych, które stają się bezdomne. Prawie 5 milionów osób w Europie nie ma domu, a ponad 30 milionów mieszkań jest zawilgoconych lub zagrzybionych. Te liczby cały czas rosną, podobnie jak rosną ceny mieszkań. To musi zostać przerwane. Dlatego tak ważne jest, aby powrócić do postulatów z 1980 roku. Konsensus bliżej, niż myślimy Mieszkania powinny być ogólnodostępne. Każdy i każda z nas ma prawo się najeść, umyć i przespać w godnych warunkach, szczególnie że Polska jest krajem dobrobytu, stać nas na to bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Jako społeczeństwo stać nas na to, abyśmy żyli bez wyniszczającego lęku o to, że zaraz skończymy na ulicy. Ostatnia kampania parlamentarna pokazała, że partie polityczne różnych opcji doskonale zdają sobie sprawę z problemów mieszkaniowych wyborców i wyborczyń. Zarówno Prawo i Sprawiedliwość, Koalicja Obywatelska, PSL, jak i Lewica poruszały w programach kwestię mieszkalnictwa. PiS chce rozwijać Narodowy Program Mieszkaniowy „Mieszkanie+”, Koalicja Obywatelska proponowała powtórzenie programu „Mieszkanie dla Młodych”, PSL zaproponowało program „Własny kąt” zakładający przyznanie 50 tysięcy złotych na wkład własny do mieszkania, Lewica proponowała budowę miliona mieszkań z możliwością wykupu. Jest więc od czego zacząć: wiemy, że mamy problem i trzeba go rozwiązać. Potrzeba radykalnych zmian Żeby wybudować setki tysięcy nowych mieszkań, potrzeba cierpliwości i czasu. Ale na zmianę podejścia do mieszkalnictwa czasu nie mamy: potrzebujemy radykalnych zmian tu i teraz. Potrzebujemy odwagi do stawiania odważnych postulatów, które zmienią sposób, w jaki mówimy o mieszkaniach. Działać należy na kilka sposobów: budować więcej mieszkań, ale przede wszystkim lepiej zarządzać tym, co już jest. Przykład możemy brać także z zagranicy. Przede wszystkim prawo do mieszkania powinno stać się bezdyskusyjnym prawem człowieka. To oznacza, że mieszkanie musi przestać być inwestycją i że należy ukrócić proceder inwestowania w mieszkania na wynajem. Pieniądze można inwestować w różne instrumenty finansowe, państwo powinno zapewniać bezpieczne oszczędzanie i inwestowanie tym, którzy mogą sobie na to pozwolić, ale tam, gdzie na szali leży zysk z jednej strony oraz prawo do mieszkania z drugiej, trzeba chronić to drugie. Najpierw ludzie, potem zyski. Narzędziem w rękach państwa mógłby być na przykład podatek od nieruchomości, zakładający wyższą stopę w przypadku nabycia drugiej i kolejnej nieruchomości, który pozwoliłby opodatkować tych, którzy kupują mieszkania nie po to, by w nich mieszkać, ale po to, by na nich zarabiać. Dyskusję o podatku katastralnym w Polsce jako źródle zasilania polityki mieszkaniowej wywołał raport „Polska samorządów” pod redakcją Dawida Sześciły. Innym narzędziem jest możliwość regulowania przez państwo wysokości czynszów wolnorynkowych. Niemożliwe? To właśnie zrobiły władze Berlina, nazywając swoją decyzję odpowiedzialną: wyznaczyły maksymalną stawkę zysku na 9,80 euro za metr kwadratowy. Taka decyzja oznacza, że owszem, na najmie mieszkań można zarabiać, ale maksymalny czynsz powinien być powiązany ze średnimi zarobkami. Bądźmy roszczeniowi, tak jak roszczeniowi byli strajkujący robotnicy i robotnice w 1980 roku: żądajmy zwiększenia dostępności mieszkań, skrócenia kolejek oczekiwania na mieszkania, obniżenia horrendalnych czynszów. Chcemy mieszkać i chcemy płacić uczciwe czynsze, bo każdy zasługuje na dom. Widok (6 lat temu) 10 lipca 2016 o 22:26 Witam Czy ktos moglby pomoc w sprawie mieszkania komunalnego? Nie mam gdzie mieszkac(wywalaja mnie), nie mam pracy... czy bez pracy mozna cos zalatwic czy musze pracowac iles czasu? Nie mam pojecia jak wybrnac z tej sytuacji... poprosilem znajoma by dala w moim imieniu to ogloszenie... 2 10 ~sa∂yl (6 lat temu) 11 lipca 2016 o 00:11 O komunalnym zapomnij. Jeśli nie masz siódemki niepełnosprawnych dzieci, to prędzej zdechniesz niż się doczekasz. Nie masz pracy, czyli nie masz kasy. Zatem żadna forma najmu w rachubę nie wchodzi. Masz trzy wyjścia: 1. Zostać bezdomnym. Wyjście w sumie oczywiste. Do jesieni nawet niezbyt uciążliwe. Potem gorzej... :/ 2. Objechać ROD-y. Pogadać z ludźmi. Znaleźć kogoś, kto pozwoli ci zamieszkać na swojej działce w zamian za doprowadzenie jej do porządku i utrzymywanie w należytym stanie. Sam miałbym taką ofertę dla ciebie, ino ok. 200 km od trojmiasta :/ 3. Znaleźć zaniedbaną działkę/pustostan i zamieszkać tam na chama. Zero pewności jutra + ew. wpis w KRS, który może przekreślić ci przyszłość. O szukaniu pracy/ źródła dochodu nie piszę, bo to chyba oczywiste. 8 2 ~sa∂yl (6 lat temu) 11 lipca 2016 o 00:36 > wpis w KRS Oczywiście: miałem na myśli KRK. Sorki za szybkie paluchy, myślące o czymś innym :) 2 1 ~(: (6 lat temu) 11 lipca 2016 o 00:38 dzięki za odpowiedź... 200 km od trójmiasta czyli gdzie? 0 0 ~sa∂yl (6 lat temu) 11 lipca 2016 o 02:43 ~15 km na pólnoc od Bydgoszczy. Przy szosie na Gdańsk :D Precyzyjniej: tutaj 3 1 ~uwazaj, co piszesz, koles ! (6 lat temu) 11 lipca 2016 o 09:52 Co to za rada : wlezc do czyjegos pustostanu i tam na chama zamieszkac ? Wiesz, ze to co piszesz, to jest zwykle podzeganie do przestepstwa ? W Polsce nie ma pustostanow ! Kazdy lokal ma gdzies tam swojego wlasciciela, ktory niekoniecznie musi sie zgadzac na wlam do swojego domu i na utrzymywanie nieudacznika ! 14 9 ~sa∂yl (6 lat temu) 13 lipca 2016 o 00:10 > to co piszesz, to jest zwykle podzeganie do przestepstwa ? Widzisz coś więcej niż napisane? Nie namawiam autora wątku do takiego rozwiązania i informuję o możliwych konsekwencjach. > Kazdy lokal ma gdzies tam swojego wlasciciela Zdziwiłbys się ;) 10 2 ~Matusz (1 rok temu) 23 maja 2021 o 00:24 Nienidacznika powiedział / powiedzial szczylówa która ma wszystko bo mama i tata bogaci zyłas kiedys za 10 zl namiesiac nie wiwc stulpyk szczeniaku zanim wypowiesz sie na czyjść temat jako nie udacznik bo tak mowisz nie każdy mial rodziców z kaska by dac ksiazki ubrania ito lajacu/wo 2 dni na ulicy bys w nocy nie przezyła w kont placz i tyle wiec zanim kogos uznasz brudasie mentalny za nie udacznika spojrzyj w lustro iodpowiedz sobie wtedy sam/ma sobie 4 1 ~Bezdomny (2 lata temu) 24 lipca 2020 o 15:00 Do kryminału super jedzenie i lokum no i białko muśi być ok 1 0 ~Karola (6 lat temu) 11 lipca 2016 o 22:56 Najlepszym i najbardziej oczywistym wybrnięciem z sytuacji byłoby znalezienie pracy... jeśli nie urwało Ci rączek czy nóżek to nawet praca fizyczna, przy takim roszczeniowym podejściu raczej nie wróżyłabym błyskotliwej kariery, ale parę groszy zawsze wpadnie. "czy bez pracy mozna cos zalatwic czy musze pracowac iles czasu?" - nie no pewnie, najlepiej na krzywy ryj... po co się przemęczać czymś takim jak praca? Nie rozumiem jak dorosły facet może nie mieć jaj i nie potrafić zadbać o siebie na tyle, żeby mieć gdzie mieszkać... 18 5 ~$$$ (6 lat temu) 15 lipca 2016 o 07:13 Nie życzę Ci, dzieciaku, żebyś znalazła się kiedyś w sytuacji bez środków do życia i bez dachu nad głową. Ale trochę więcej pokory i empatii (nie, nie jest to nazwa perfum; wyjaśnienie znajdziesz w słowniku) zdecydowanie by Ci się przydało. Skąd wiesz, co stało się w życiu tego człowieka, że wyleciał na bruk i został bez pracy? Wyobraź sobie, że z dnia na dzień tracisz wszystko. Czego najpierw szukasz? Nowego etatu czy kawałka podłogi gdzie można się umyć, przebrać i zdrzemnąć? Szukanie pracy nie trwa 1 dzień, a w tym czasie spać gdzieś trzeba. Zdecydowanie potępiam społeczne pasożytnictwo, natomiast jeszcze bardziej nie rozumiem, jak można być tak wrogim i wypranym z emocji - nie znając w dodatku tła sytuacji? Pokolenie dżesik i brajanów, kozaki za kasę rodziców, uczą innych ludzi jak mają żyć... 34 9 ~melek (6 lat temu) 18 lipca 2016 o 12:46 Sorry, ale jak się traci jedną pracę to od razu się idzie szukać innej. A poza tym skoro się pracowało, to ma się chociaż minimalne oszczędności, żeby nie zostać z niczym po utracie pracy, a widać, że autor po prostu sobie nie chce poradzić z zaistniałą sytuacją, bo "ktoś zawsze pomoże". Nigdy nie rozumiałem osób, które żyły z dnia na dzień i od wypłaty do wypłaty. 6 12 ~anonim (6 lat temu) 18 lipca 2016 o 16:00 Nigdy nie rozumiałeś? No tak jak ustawili Cię w życiu to faktycznie mogłeś nie rozumieć. Jest wiele osób jednak którym nie powodzi się tak jak Tobie. Ledwo wystarcza im do pierwszego, a jeszcze mają coś odkładać? Ciekawe co? Empatia... jak tu wcześniej napisano, kłania się. Jak nagle traci się wszystko w życiu nie jest łatwo podnieść się. Czasami trwa to krócej, czasami dłużej, a na pewno przydaje się pomocna dłoń zamiast kopania. 13 1 ~Piko (2 lata temu) 13 października 2019 o 12:58 Sorry ale jak zaoszczędzisz przy niskiej krajowej gdzie oplacasz wynajem jedzenie nie da się człowieku nawet odłożyć czego kolwiek bo co się odłoży to zawszę coś wypadnie każdy mondry jak mu rodzina pomaga 7 1 ~inga (1 rok temu) 5 lutego 2021 o 13:42 masz rację, jak straci się jedną pracę, szukasz innej, nie wyciągaj łapy po cudze, czy mops, bo wstyd, tylko sam zapracuj............. 0 3 ~Amolek (1 rok temu) 11 lipca 2021 o 16:15 Jak nie ma się nic. To idzie się I do mops. Różnie bywa. Lepiej odbić się od dna. Nie ma zawsze lekko w życiu. Z dnia na dzień nic się nie dzieje. Nie każdy ma od kogoś wsparcie. Grosz jakiś. Na daną ewentualność. Ludzi zmuszają różne okoliczności do pójścia do mops. Choć też bym miała opory. 0 0 ~lastic (2 lata temu) 11 września 2019 o 02:52 racja.. brak empatii.. każdy może być w chu.. sytuacji.. ogarnij się.. wystarczy że powinie ci się noga.. złamiesz nogę na wynajmie ... a wynajem to zwykle praca na opłaty.. i leżysz...:) 3 0 ~Lili (2 lata temu) 18 listopada 2019 o 14:32 Los jest w życiu bym nie pomyślała że znajdę się w tak ciężkiej sytuacji. Mąż zatrzymany w areszcie śledczym za jakiś w dziwny sposób w jakieś wyłudzenia strasznych pieniędzy. Ja jestem bez środków do życia bez grosza na dodatek musiałam opuścić w trybie nagłym mieszkam u syna ale synowa nagle okazała się uśmiechniętą jędzą .Wydaje mi sie że to zly sen i sie obudzę. Także są sytuacje których nie można wytłumaczyć 1 1 ~Autor (3 lata temu) 26 grudnia 2018 o 20:36 To od razu oznacza adres?! Pomyśl... 1 0 ~fff (6 lat temu) 12 lipca 2016 o 01:15 idz pracowac na kase, wszedzie gdzies szukaja i wynajmij pokoj gdzies daleko nawet za 400 zl moze sie uda wynajac +oplaty powinno wystarczyc jeszcze na jedzenie z pensji , powodzenia ! 12 0 ~Autor (3 lata temu) 26 grudnia 2018 o 20:38 A kaucja drugie 400? Dziś czyli po 2latach pewnie z 600- da radę? 0 0 ~lll---lll (6 lat temu) 12 lipca 2016 o 09:22 A wiesz co?... Za mieszkanie komunalne takze trzeba placic. Czynsz i media. Jezeli ty nie zaplacisz, bo piszesz, ze nie masz pracy, to zaplaca za ciebie inni lokatorzy, ktorzy wstaja co rano o 05:00 i leca gdzies psuc swoj kregoslup za pare groszy na miesiac. Nie byloby ci wstyd, wyciagac reke do innych biedakow ? Wstyd ... 15 2 ~LQ (2 lata temu) 11 września 2019 o 02:55 nie życzę ci źle.. ale zapewne jesteś na wynajmie.. złam nogę.. trochę empatii :) coraz więcej sku... w kraju.. głupio mądrych.. a jak któryś jest w ciężkiej sytuacji to każdy do rydzyka biegnie.. albo na państwówkę.. radził sobie.. powinęła mu się noga... życzę siły nie poddawaj się chłopak!! walcz o swoje !! a ~lll---lll wybaczam że pokazujesz jakim człowiekiem jesteś.. jest różnica między poglądami.. prawicowymi a lewicowymi.. ale same poglądy nie muszą kierować tobą w życiu..:) człowiek ma jeszcze rozum.. i nie każdy ma rodzinki u których mieszka czy zaczynał .. na starcie.. gdzie mógł odłożyć zaskórniaki :) 1 2 ~mgr psyche (6 lat temu) 12 lipca 2016 o 13:29 Zle sie zabierasz do rozwiazywania twoich problemow. W zlej kolejnosci. Najpierw znajdz prace, a mieszkanie przyjdzie samo ! Zaloz nowy watek na forum : zareklamuj sie, napisz co umiesz robic, jaki masz zawod i ew. doswiadczenie. Podaj namiary na siebie. Po prostu zmien taktyke. Nie skamlaj, bo tym nic nie zalatwisz ! 6 0 ~(: (6 lat temu) 14 lipca 2016 o 18:51 Dzieki za porady- macie racje :) 1 0 ~lastic (2 lata temu) 11 września 2019 o 02:59 powodzenia walcz o swoje a tymi prawicowymi lamusami na etatach się nie przejmuj... poglądy to jedna sprawa.. a rozum druga..: ) każdy z nas był w kijowej sytuacji.. ja jeździłem do roboty skuterkiem w mieście.. gdzie sama szlachta mieszka.. wszyscy patrzyli na mnie jak na i**otę.. mniej w d*pie to co mówią ludzie.. w Polsce coraz więcej sku... którzy urodzili się na prywacie którą miał tatusia czy mamusia... i głupa rżną bo dorwali prace za 3000zł.. i zostaje im te 500 zł.. w kieszeni może mniej.. WALCZ!!!!!! Furę kup i mieszkaj w furze nawet.. pitol ludzi.. w Polsce coraz więcej bydła.. im więcej ludzie mają tym bardziej im odbija..:! krzyczą że sojaliści... a każdy jak jest w ujowej sytuacji szuka pomocy innych... i jej nie otrzymuje.. bo sam tworzy patologię.. !:) powodzenia! 2 2 konto usunięte (6 lat temu) 17 lipca 2016 o 21:14 cytując pana prezydenta "weź kredyt - zmień (znajdź) pracę" przecierz to pan prezydent - on z pewnościom wie co muwi ;-))))) 2 3 ~aloha (6 lat temu) 18 lipca 2016 o 12:48 Jasne, kredyt dobra rzecz! Każdy lubi być przywiązany kredytem przez 30 lat! Serio, zazdro, ale całe szczęście jeszcze wszystko przede mną! Tak czy inaczej do tych, którzy już spłacili: jak zrobiliście to wcześniej to bank wisi Wam nadprogramowo naliczone odsetki: 0 0 ~Amolek (1 rok temu) 11 lipca 2021 o 16:20 W życiu Europy. Takie na tyle lat. W takimi rozwiązaniami. Dziś masz robotę, zdrowie. Jutro możesz to stracić. Tyle w temacie. 1 0 ~mariol (1 rok temu) 16 września 2020 o 07:38 Naucz się pisać!!! ....piszemy ( z pewnością , mówi ) ...czy ty chodziłeś do szkoły 1 0 ~ja (4 lata temu) 26 lutego 2018 o 14:36 proszę o kontakt 511-453-425 Pomogę 3 1 ~Jadwiga (4 lata temu) 6 maja 2018 o 19:58 W. Mieszkaniu 0 1 ~lastic (2 lata temu) 11 września 2019 o 03:01 BRAWO ... to jest podejście. !! jest różnica między poglądami... a czystym skurwy... każdy był kiedyś w ujowej sytuacji.. i każdy może być... dlatego pozdrawiam.. i tak 3maj.. w moim mieście również masa takich sytuacji... ale to nie wina młodych ludzi ! tylko ustroju ... i pseudo prawicy.. :)! Pozdrawiam i dobrze że są dobrzy ludzie... jak masz czas naprostuj człowieka... znajdzie prace.. nie odpłaci ci się i może nie podziękuje ale musimy sobie pomagać! 0 2 ~ala (1 rok temu) 5 lutego 2021 o 13:44 nie klnij, można robić to w domu, a na forum kultura ma być.... 0 0 ~@ (2 lata temu) 24 grudnia 2019 o 08:58 @ Leczenie się od wielu lat na depresję i przed chorobę nie mam gdzie mieszkac 0 0 ~@ (2 lata temu) 24 grudnia 2019 o 04:47 Nie mam gdzie mieszkać, choruje od lat na drpresjr 0 0 ~inga (1 rok temu) 5 lutego 2021 o 13:45 jak chorujesz , to się lecz... 0 0 ~Agnieszka (2 lata temu) 14 kwietnia 2020 o 20:54 Witam wiem coś o tym nie mam gdzie mieszkać zostałam bez pracy nie wiem co robić 0 0 ~Mirosław (2 lata temu) 11 lipca 2020 o 13:31 Pomożemy - stob@ 1 0 ~anonim (2 lata temu) 28 lipca 2020 o 18:30 Witam . Mogę pomoc. 511453425 1 1 ~anonim (1 rok temu) 13 listopada 2020 o 10:57 Przyjmę pod swój dach kobietę w trudnej sytuacji dam wyżywienie 511453425 1 3 ~Katarzyna dzwonkowska fejsbook (1 rok temu) 28 listopada 2020 o 10:47 Szukam pomocy aktualne 0 1 ~ala (1 rok temu) 5 lutego 2021 o 13:46 nikt w to nie wątpi, pewnie jakiś zbok 0 1 ~ewa (1 rok temu) 5 lutego 2021 o 13:39 najpierw idż do pracy, za co chcesz żyć 1 0 ~anonim (1 rok temu) 7 lutego 2021 o 22:23 A ja szukam komu by tu domek zapisac 0 1 ~Alicja (1 rok temu) 16 marca 2021 o 14:01 Mam to przyjęłabym osobę spokojną, dziewczynę po domu dziecka pod swój dach. Jestem samotną osobą. Syn zginął w wypadku, mąż już dawno nie żyje. Mnie też się odechciewa żyć, gdyż samotność jest bym moga pomagać przy przyszywanej wnuczce, wnuczkowi. Życie moje już nie ma się zamienić na mniejsze mieszkanie, w tym gdy zostałam sama, źle się czuję, osoby z Domu Dziecka, które nie mają gdzie mieszkać. Aleksandrów 667215123 najpierwroszę o przyjmuję numerów telef. od samotnych i smutnych. 1 0 do góry Zakup mieszkania od dewelopera to często wydatek pochłaniający oszczędności całego życia. Kiedy jest to zakup mieszkania pokazowego na osiedlu wyższej klasy można traktować go także jako spełnienie marzeń o komforcie i luksusie. Ale jeśli okaże się, że lokal ma wady, a z deweloperem nie można dojść do porozumienia, rozgoryczenie odbiera całą radość i niweczy plany. Tak jest w przypadku naszego czytelnika z Sopotu, który z bezradności opisał nam swoją historię. W styczniu 2011 roku mój ojciec za ponad 900 tys. zł kupił mi trzypokojowe mieszkanie pokazowe na osiedlu Aquarius. Klucze do mieszkania otrzymałem we wrześniu (umowa przewidywała, że deweloper będzie mógł korzystać z mieszkania do tego czasu). Korzystałem z mieszkania okresowo - żyję między dwoma miastami. W tym czasie zacząłem chorować. Objawy były typowo alergiczne. Chorobę oraz koszty ogrzewania mieszkania potęgowały stale uchylone nawiewniki higrosterowane (przeciąg), które otwierają się, kiedy w mieszkaniu jest wilgoć. Szafy w sypialni przestały się domykać - wypaczyły się od wilgoci. W końcu, w sierpniu 2012 roku, odpadła jedna z listew przypodłogowych, a moim oczom ukazała się cała gama grzybów i pleśni. Spod parkietu sączył się płyn, a tynk na ścianie między łazienką a sypialnią okazał się być wilgotny. Okazało się, że pozostałe listwy są w podobnym stanie. Zwróciłem też uwagę, że w łazience pociemniały kafle wokół brodzika, a z fug między nimi sączyła się woda. Przyjrzałem się futrynie drzwi łazienkowych - zaczęła na dole gnić. Mieszkanie było na gwarancji, więc powiadomiłem dewelopera. Przysłany przez niego wykonawca prowadził prace remontowe od września do grudnia 2012 roku. W tym czasie nie mogłem mieszkać w lokalu ( zdemontowany prysznic) i chorowałem. Ściany zostały osuszone (poniosłem koszty energii elektrycznej, płaciłem czynsz), ale zagrzybiony od spodu parkiet nie został usunięty ani wymieniony. Sąsiedzi byli zirytowani ciągłym hałasem maszyn do osuszania. Oficjalnie za przyczynę usterki uznano nieszczelność pod brodzikiem, nieoficjalnie żaden ze specjalistów nie był w stanie jednoznacznie określić jej przyczyny. Klucze do mieszkania wróciły do mnie przed Bożym Narodzeniem 2012 roku. Nie powstał protokół powykonawczy, nikt nie poczuwał się do zwrotu kosztów remontu, czynszu, kosztów mojego leczenia. Bambusowy parkiet, jak wykazały późniejsze ekspertyzy, pokryty od spodu grzybem, został porysowany. Sprzątanie wyglądało jak po generalnym remoncie w lokalu, który nie został zabezpieczony na czas prac... Ostatecznie, w mieszkaniu zacząłem pomieszkiwać w marcu 2013 roku. Po miesiącu zacząłem zauważać pierwsze oznaki powrotu powodzi do mieszkania. Zwróciłem się do dewelopera (gwarancja nadal obowiązywała), z prośbą o profesjonalne rozwiązanie sprawy - bez udziału tej samej ekipy, z uwzględnieniem kosztów, które może spowodować kolejny remont i zapewnieniem lokalu zastępczego na jego czas. Odpowiedzi na to pismo nie otrzymałem. Przebywałem w mieszkaniu okresowo. W czasie, kiedy gwarant nie reagował lokal ulegał dewastacji ( purchle na ścianach, zapach stęchlizny, dywanik pleśni w szafkach). Do oficjalnego spotkania z wykonawcą doszło we wrześniu 2013 roku. "Fachowcy" (ci sami) weszli do mieszkania pod koniec września, mieszkanie znowu zostało wyłączone z użytkowania. Cała historia się przełomie roku 2013 i 2014 remont został przerwany, deweloper chciał rozmawiać o podziale kosztów remontu... Tym razem w czasie remontu (na własny koszt) wykonałem jednak ekspertyzy: eksperta budowlanego, firmy zajmującej się osuszaniem i badaniem wilgotności pomieszczeń, biegłego sądowego parkieciarza, który za oczywiste uznał dokonanie odkrywki parkietu w kilku miejscach i Sanepidu - ta ostatnia ekspertyza wykazała 20-krotnie przekroczenie stężenia zarodników grzybów i pleśni w mieszkaniu. Wykonawca nie przyjął do wiadomości przedstawionych ekspertyz i zarządził swoje badania, w ramach których nie wykonano odkrywki parkietu. Odbyło się kilka spotkań z zarządem dewelopera, który domagał się mojej partycypacji w kosztach remontu. Do porozumienia nie doszło. Zakończenie remontu nie zostało potwierdzone, a ja nie wyrażam zgody na przejęcie lokalu w takim stanie, ani na pokrycie kosztów remontu. Tym bardziej, że wykonawca nie poradził sobie ze zlokalizowaniem usterki (nie ma żadnego protokołu) ani jej naprawieniem. Lokal nie został przecież doprowadzony do stanu sprzed zdiagnozowania usterki. A co z kosztami wynajmowania przeze mnie mieszkania? Przez te miesiące nie mogłem przecież korzystać z lokalu. Postępowanie dewelopera wobec mojej ubezpieczalni pozbawiło mnie odszkodowania i lokalu zastępczego (stwierdzono, że problem został zdiagnozowany i rozwiązany). Przez pewien czas trwały skomplikowane negocjacje z deweloperem mające na celu wymianę mojego lokalu na nowe mieszkanie lub otrzymanie odszkodowania (które de facto nie pokryje moich kosztów) powiązanego z utratą gwarancji. Efekt jest taki, że miałbym jeszcze dołożyć oraz ponieść koszty wykończenia i urządzenia nowego mieszkania. Ponieważ nie przystałem na żadną z propozycji, deweloper przestał odpowiadać na moje pisma i nie ma ochoty na kolejne spotkania, które miałyby doprowadzić do porozumienia. Czuję się bezradny. Zapłaciłem za pełnowartościowy lokal, przeogromne pieniądze. Nie mam gdzie mieszkać i czuję, że deweloper chce na mnie jeszcze więcej zarobić. Nie przyjmuje, że koszty, jakie poniosłem w związku z tym, że dostarczony mi został niepełnowartościowy produkt są konsekwencją wadliwości lokalu. Nie widzę też szans na to, żeby mieszkanie zostało "naprawione". Jako człowiek jestem zniszczony i wykończony tą sprawą. Chciałbym więc zapytać w otwarty sposób: czy nie można już w tym kraju liczyć na uczciwość przedsiębiorcy wobec klienta? Czy każda sprawa musi kończyć się wieloletnią szarpaniną w sądach? Andreas Bach, czytelnik firmy Invest Komfort, dewelopera osiedla AquariusW nawiązaniu do listu czytelnika skierowanego do redakcji Portalu potwierdzamy, że usunęliśmy w mieszkaniu klienta dwie usterki: pierwsza polegała na nieszczelności styku brodzika z przyległą ścianą, druga na rozszczelnieniu połączenia syfonu brodzika z instalacją kanalizacji sanitarnej. Po usunięciu pierwszej usterki naprawiliśmy i wymalowaliśmy ścianę, mieszkanie wysprzątaliśmy, zwróciliśmy klientowi koszty zużytej energii elektrycznej. W przypadku drugiej zgłoszonej usterki, do lokalu zostaliśmy wpuszczeni dopiero po prawie pół roku od jej zgłoszenia. Mieszkanie w tym czasie było wynajmowane i eksploatowane pomimo nieszczelności, co doprowadziło do znacznego zawilgocenia. Podkreślamy iż rozmiar szkody w mieszkaniu spowodowany był przedłużającym się, z winy klienta, brakiem dostępu do lokalu. Po uzyskaniu dostępu do mieszkania usunęliśmy nieszczelność podłączenia brodzika, wyremontowaliśmy łazienkę w lokalu klienta wraz z wymianą zawilgoconego tynku i elementów wykończeniowych. Przeprowadziliśmy również stosowne badania stanu instalacji i warunków sanitarnych w mieszkaniu. Informujemy również, iż spółka jest w posiadaniu opinii mykologicznej potwierdzającej możliwość użytkowania z klientem dotyczył nie tyle naprawy lokalu, lecz proponowanej przez klienta zamiany tego lokalu na dwa inne mieszkania. Klient chciał zamienić mieszkanie o powierzchni 67 m kw. na dwa mieszkania o powierzchni 46 i 34 m kw. Doszło do kilkunastu spotkań, w tym z zarządem spółki. Pomimo dwukrotnego uzgodnienia zasad zakupu i specjalnego rabatu, klient za każdym razem wycofywał się z uzgodnień, zwiększając swoje oczekiwania. Iga Marmołowska, specjalista ds. marketingu i PR w Invest Komfort Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie. A my z radością nagrodzimy najciekawsze teksty biletami do kina lub na inne imprezy odbywające się w Trójmieście. Ustal kwotę wyjściową za jaką szukasz lokalu. Ustal na ile Cię stać, by płacić co miesiąc za najem. Do tego oczywiście trzeba będzie doliczyć rachunki za zużyte media. Przeglądając ogłoszenia badaj koniecznie, czy cena wynajmu zawiera już czynsz czy będzie on naliczany dodatkowo. Piszę o tym, ponieważ ostatnio modne stało się wpisywanie ceny najmu bez takiej informacji. Wchodzisz, klikasz (oczywiście podbijasz pozycje takiej stronie) a w środku widzisz koszt dodatkowy 600zł. Pfff! Nie jest tajemnicą dla osób, które siedzą w temacie że wynajemki najlepiej szukać na portalach internetowych. Przejrzyj lokalne strony z ogłoszeniami lub większe portale typu Gumtree, Olx, Allegro itp. Możesz pokusić się o kupno lokalnej gazety jeśli posiada rubrykę lub poszukaj na stronach gminnych – tam też bywają takie ogłoszenia na przykład na forum. Jeśli masz więcej środków i lubisz wygodę to możesz udać się do dobrej agencji nieruchomości. Tutaj zaznaczam jednak, żeby takową najpierw prześwietlić. Po czym poznasz firmę krzak? Zaprosi Cię do biura, podpisze umowę i z góry zainkasuje pieniądze. Oczywiście usługę zrealizuje, bo otrzymasz adres najmu zgodnie z obowiązującym zapisem umowy. Rozumiesz? Gra słów – otrzymasz oferty z bazy agencji – a że nie będzie tam czego najmować lub będzie to już nieaktualne… to nie wina agencji przecież. Profesjonalna agencja nieruchomości zaproponuje umowę na procent od kwoty najmu dopiero po podpisaniu umowy najmu z właścicielem ? Jest to bardzo dobra opcja, jeśli nie masz czasu szukać samemu, a masz wymagania. Wymaganiem w dzisiejszych czasach jest rodzina z dziećmi, pies, kot, czy po prostu komfort (uchm, komfort to dzisiaj wyjątkowe wymogi ale o tym poniżej). Dobrym sposobem jest (sprawdza się, o tak!) poszukanie w katolickich pismakach, wywieszenie ogłoszenia przy kościele. Starsi ludzie mają często fajne warunki, są samotni a ich dzieci mieszkają za granicą. Mają całkiem spoko mieszkania w najem i nie za wygórowaną cenę. Ostrzegam jednak osoby dzieciate lub zwierzate. Niekoniecznie będziecie targetem tych osób. Jeszcze jeden sposób; jeśli lubisz jakąś okolicę warto udać się do okolicznych spółdzielni, wspólnot, marketów, przychodni zdrowia. Często wiszą tam ogłoszenia ale możesz też pozostawić swoje – że szukasz czegoś w tej okolicy. Umowa najmu niejedno ma oblicze Na początek warto rozeznać się w przepisach i poznać triki, jakie niektórzy najmujący stosują w zapisach umowy najmu. Poproś o kopię umowy wcześniej i sprawdź, czy wszystkie zapisy w niej rozumiesz, czy Ci odpowiadają. Czy dają Ci możliwość wypowiedzenia umowy wcześniej lub poproś o taki zapis, by w razie „okoliczności” móc podjąć taki krok. Z reguły umowę można wypowiedzieć z 30 dniowym wyprzedzeniem. Taki zapis umożliwi Ci bez uszczerbku na zdrowiu zwiać gdzie pieprz rośnie, jeśli w mieszkaniu po dwóch dobach zastaniesz karaluchy, a sąsiedzi okażą się menelami tudzież kochają całonocne orgie przy otwartych oknach ? Właściciel jeśli uczciwy i mieszkanie zna nie będzie robił problemów. Ale Twoim zadaniem jest zabezpieczenie swojego interesu i określenie co do szczegółów warunków i okresu wypowiedzenia. Zanim to jednak nastąpi, jeszcze w dniu odebrania kluczy koniecznie sporządź z właścicielem protokół z odebrania mieszkania. Zapisz w nim dla każdego pomieszczenia oddzielnie co się w nim znajduje, w jakim stanie są ściany, podłogi, okna. Wylistuj koniecznie każdą rysę, pęknięcie w toalecie, w kuchni, zarysowanie na lodówce czy kuchence. Poodrywane listwy od ścian, brud i całą resztę okoliczności jakie zastaniesz. Nawet jeśli nie lubisz tutaj koniecznie bądź perfekcyjnie drobiazgowy. Wiesz po co to wszystko? W momencie wyprowadzki Twoja kaucja jest pod ochroną… właściciel mieszkania nie wytknie Ci pociętego blatu w kuchni czy popękanych płytek w kabinie prysznicowej. Tak… niestety na rynku trafiają się tacy oszuści wyłudzając pieniądze od mało czujnych osób. Bardzo często spotykanym trikiem jest także wymóg odświeżenia mieszkania przed wyprowadzką – czytaj wprowadzasz się do mieszkania z brudnymi ścianami ale nie ma tego w protokole. W umowie natomiast masz jasny zapis – odmalować na swój koszt. Czyli szykuj cztery stówki na farby i inne akcesoria, by odmalować mieszkanie po poprzednim najemcy. Co to jest rzeczywisty koszt mieszkania? Teraz powrót do kosztów. W tym punkcie przechodzimy do konkretów. Złapałeś za słuchawkę i już jedziesz obejrzeć lokum? Poczekaj, przyjrzyj się uważnie kilku kwestiom żeby później nie było zdziwka. Po ustaleniu kwoty jaką będziesz miał co miesiąc na koszty najmu i rachunków powinieneś jeszcze pomyśleć o innych potrzebach. Masz auto? Rozeznaj się, czy w wybranym lokum będzie gdzie parkować. Jeśli już oglądasz mieszkanie zapytaj właściciela o te kwestie. Osobiście lubię jeszcze zostać na miejscu i podpytać przypadkowych ludzi i sąsiadów co się dzieje na osiedlu ? A teraz uważaj na miny! Mina numer 1 Bardzo często dochodzi do kuriozalnych sytuacji, że nie ma gdzie zostawić auta. Parkujesz gdzie popadnie jak inni sąsiedzi, a na drugi dzień mandat. Zabawnie też bywa, jeśli musisz popylać do samochodu po 2km bo bliżej po prostu nie ma miejsca. Ratunkiem może okazać się okoliczny parking, bo biznesmeni trafiają w potrzeby mieszkańców ale będzie to dodatkowy, miesięczny koszt do najmu. Miesięczny koszt miejsca parkingowego to średnio 100-120zł. Zależy od lokalizacji. Mina numer 2 Po pierwszym miesiącu najmu okazuje się, że do kosztu samego wynajmu dochodzą koszty śmieci, wody, gazu, ścieków oraz… koszty przyłączy i inne, które właściciele mieszkań bardzo chętnie przerzucają na wynajmujących. Coraz częściej spotykana praktyka. A Ty płać! Ja takie zdziwko miałam… całościowy koszt najmu wyszedł wtedy porównywalny co w śródmieściu w Warszawie. A wyprowadziłam się do 2 strefy celem obniżenia kosztów. Fajnie? Czyli prosisz właściciela mieszkania o informację za co płacisz w szczegółach i na umowie. Czy tylko za zużycie wody w metrach sześciennych, za zużyty gaz czy do tego dojdą jeszcze koszty eksploatacyjne, koszty do wspólnoty/spółdzielni na fundusz remontowy bo przecież korzystasz z klatki i Pani sprzątająca zamiata co dzień podłogę. Pytasz o ogrzewanie – czy dojdzie koszt, czy też będzie w czynszu który właściciel odprowadza. Pytasz i prosisz o zapis kto ponosi koszta przyłączy. Warto się także rozeznać ile wynosi koszt ścieków. W gminach wiejskich, jest jak w domach. Koszt wody za metr sześcienny jest ludzki ale odprowadzenie tego metra to już 3x więcej! Przy czteroosobowej rodzinie, pralce piorącej co drugi dzień koszt wody może dojść do kwoty 300-400zł. Wszystkiemu winna cena odprowadzania ścieków. O jakie zdziwienie mnie dopadło, kiedy okazało się że w mieszkaniu muszę napalić sama. Ha ha! Czyli przez więcej niż 6 miesięcy w roku koszt mieszkania wzrasta do około 350zł! Ale frajerka! Wyrzucałam sobie… I do tego doszła płatność za ścieki/szambo! Mieszkam do cholery w bloku, zużywam wody za 40zł a 120zł muszę co miesiąc dopłacić za szambo! Czyli koszt mieszkania wzrasta, a w miesiącach zimnych jest to więcej o prawie 400zł. Czyli robisz jak uważasz – pytasz, płacisz ale z góry wiesz za co i ile. Nie pytasz, zdziwko! Zostaw komentarz i pośmiejemy się razem z bycia rozdziawionym ? Mina numer 3 W lecie 35 stopni, zimą lód na podłogach. Koniecznie porozmawiaj ze starym właścicielem, jeśli się uda albo najbliższymi sąsiadami jak pracuje blok. Piszę serio. Moje ostatnie mieszkanie niby ocieplone i elegancko odpicowane było kompletnie spierdzielone przez fachowców i niestety. W lecie upał – trzeba było dokupić klimę (dodatkowe koszty klimy 1200zł + energia) a zimą… no cóż. Ciepło utrzymywało się co najwyżej 30 minut i temperatura spadała porównywalnie do tej, co za oknem. I nie była to wina okien. Patrząc na ten problem należy zwrócić uwagę od której strony usytuowane jest mieszkanie. Jeśli od południa to bądź pewien, że przez cały dzień będzie walić słońce. Jeśli od północy na pewno będzie chłodniej w lecie. Jeśli mieszkanie jest na parterze, a nie ma piwnicy prawie na pewno odmarzną Ci stopy zimą. Zwróć też uwagę czy ktoś mieszka pod tym lokum, czy mieszkanie jest szczytowe. To są także ważne wyznaczniki eksploatacji. Wiadomo, że jak na dole ktoś mieszka i grzeje, to ciepło idzie w górę. Wiem, że czasem nie ma co marudzić ale po paru tygodniach upału lub mrozu (w zależności od pory roku) i paru miesiącach większych rachunków można zmienić zdanie… a już na pewno, jak kibel zimny niczym wychodek, a dzieciak ciąga gila… Mina numer 4 Po zmroku mieszkanie zaczyna tętnić swoim życiem! O taaaaak! Zdarzało się i to najczęściej we wielkich blokowiskach gdzie zsyp śmietnikowy był w klatce, że po mieszkaniu zasuwały karaluchy, prusaki i innej maści robale mogące przyprawić o zawał serca. Siedzisz sobie zrelaksowany, sięgasz po kanapkę dostrzegając że ktoś już się nią raczy wesoło połyskując różkami w Twoim kierunku. Bleee! Albo o! Wchodzisz do kuchni sięgając z lodówki schłodzone piwko, zapalasz światło i nagle Twoim oczom ukazuje się pryskająca w zakamarki horda robali. O nie! Dobrym sposobem, aby nie wejść na taką minę jest podpytanie samego właściciela o robale. Oczywiście ten niekoniecznie może być zainteresowany uświadomieniem Ciebie ale sąsiedzi będą bardziej pomocni. Jeśli już okaże się, że w mieszkaniu jest taki problem negocjuj z właścicielem niższa cenę najmu (odrobaczanie całkiem skuteczne zafundujesz sobie sam), a jeśli nie będzie chciał to chociaż niech zafunduje raz w roku fachowca, który spryska mieszkanie odpowiednim środkiem. Możesz też umówić się z właścicielem na odwiedziny mieszkania wieczorem. Przyjedź wcześniej by upewnić się, że wejdziecie razem i obserwuj otoczenie po zapaleniu świateł. Jeśli uznasz, że pan zbywca jest jakoś podejrzanie nerwowyna pewno wie o jakimś smrodzie. Mina numer 5 Hałas. Wyprowadzasz się na zielone, ciche osiedle. Idealne warunki do pracy, nauki… do czasu aż przyjdzie wiosna. Wiosna ukazuje prawdziwe realia osiedla. Pod Twoim oknem dzieciaki urządzają sobie boisko do gry od rana do nocy nieskrępowanie dając upust swoim emocjom i energii. No tak, jakoś tak nie było placu zabaw w pobliżu ani boiska no to sobie jakoś dzieci muszą radzić. Tylko dlaczego pod moim oknem? Powiedz mamusi, czy nie może zabrać dziecka na plac zabaw to wygryzie Ci tętnicę. Jeśli więc zależy Ci na ciszy i spokoju zwróć uwagę na ten aspekt. To samo jeśli pod oknem są ławki. Prawie na pewno w okresie wiosenno letnim będą tam imprezy po zmroku ? Od podobnej strony pokochasz też na pewno sąsiadów z pobliskiego domku jeśli osiedle jest łączone (bloki + domy). Pokochasz te wieczorne grille, inteligentne rozmowy na poziomie zakrapiane %… Poranne koszenie trawy i wyjące psy – o psach będzie niżej. Może zapytać sąsiadów obok czy w bloku jest cisza… zwłaszcza w tym na przeciwko, jeśli okna wychodzą na inny budynek. Nie jest też pocieszające, jeśli pod oknami biegnie ulica. W zależności od miejsca zamieszkania możesz spodziewać się zwiększonego ruchu, spalin, korka w godzinach szczytu. Trąbienie, trzaskanie drzwiami jeśli jest też parking na chodniku. Wyjące dzieci, zestresowani rodzice ciągnący malucha raniutko do przedszkola… i popołudniu to samo. I tak co dzień. O! A znasz to? Padasz na twarz, cisza w końcu zapadła i nagle…. Łiiijooooo, łiiiiijoooooo, łiiiijooooo iu iu iu iu napitala tak, że łeb rozsadza i nikt się nie chce przyznać, że to jego auto wyje? To jest właśnie urok mieszkania obok zaparkowanych samochodów. Bardzo dokuczliwe jest jeśli pod oknami znajdują się pojemniki na śmieci, zwłaszcza te do segregowania. Możesz być pewien, że w nocy obudzi Cię trzask tłuczonych butelek, bo ludzie nie zwracają uwagi na ciszę nocną (nie wiem, czy to taka naleciałość nasza narodowa czy zwykłe prostactwo jednak?). Wyrzucają takie śmieci cała dobę bez zbędnej krępacji a Ty? No cóż… Poduszka na głowę i szukaj ciszy. Oczywiście spodziewaj się co dwa dni śmieciary, która będzie opróżniać kontenery. Pokochasz ten zapach i samo pierdut! Kiedy stłuczka poleci na przyczepę. Super pobudka dla dużego i dla dziecka – jeśli ma właśnie porę spania. Z tematyki hałasu kocham jeszcze dwa. Płaczące całą noc dzieci, jakby je ktoś żarem przypalał i wyjące po 20 godzin psy pozostawione same sobie… nie ważne czy w mieszkaniu czy w domach kiedy pancio jedzie do pracy lub na rozrywkę. Z pomocą przyjdą pewnie sąsiedzi albo usłyszysz od razu, że coś nie gra podczas oglądania lokum. Zdarzyło się, że przez okrągły rok słuchaliśmy przeraźliwie wyjącego i szczekającego dobermana, który ujadał dwa piętra niżej. Rozgłoszenie muzyki niewiele dawało ale też ile można siedzieć i słuchać głośno muzy? To był problem. Albo husky którego pozostawiali samego na podwórku przez okres lata. Całe noce jak z wilkami w puszczy! Faktycznie płacz małego dziecka za ścianą może być jednak sonatą Vivaldiego ? Mina numer 6 Dojazd. Jeśli szukasz mieszkania byle gdzie ok. Osoby bardziej ogarnięte zwracają uwagę na dojazd ZTM ale… jeśli z jakiegoś powodu nie pomyślałeś o tym to możesz mieć kłopot. Zdarza się, że autobus dzienny i nocny jeździ o takich porach że nie ma opcji zdążyć do pracy. Najczęściej kierowcy przyjeżdżają wcześniej i nie patrzą na rozkład. Pół biedy jeśli masz w pobliżu przystanek… ale jeśli okaże się, że musisz do niego dojść 3km bo i tak bywa? Sprawdź to. Zawsze jest też ryzyko, że auto akurat tego dnia nie odpaliło. Mina numer 7 Sklep. Być może nie jest to mina, która wyrwie od razu ręce i nogi ale brak sklepu w okolicy bywa bardzo upierdliwy. Jedna sprawa mały, prywatny sklepik druga natomiast większy market gdzie zrobisz duże zakupy raz w tygodniu. Ja lubię mieć możliwość zejścia na dół by kupić świeże bułki czy wędlinę. Nie wyobrażam sobie jechać kilka kilometrów po takie drobne zakupy każdego dnia. Rozważ co pasuje Tobie. Ostatnia mina 8 (chyba), bo bardziej upierdliwych rzeczy niż te powyżej, nie kojarzę. Ohyd sąsiad. Ha ha! Odkręcasz wodę w kuchni, spłukujesz wodę w łazience… włączasz radio i idziesz robić kanapkę i słyszysz, jak ktoś wali po rurach. Za chwilę dzwoni właściciel z ochrzanem co Ty tam wyprawiasz, że Pani Kazia się skarży?! Oj tak. Starsze osoby w moim odczuciu powinny mieć jak w Norwegii własne kolonie. Tam własne zasady, ciszę i spokój. A młodość niech się toczy swoim prawem. Albo… ledwo co zamknąłeś oczy a sufit już tańczy. Sąsiedzi na górze robią tup, tup, tup. Pytaj właściciela powinien wiedzieć. Zostań na klatce, posłuchaj. Przyjedź innym razem i obczaj teren. Obgadaj sprawę z wchodzącymi ludźmi najlepiej młodymi – oni zazwyczaj będą mieli z takimi osobami na bakier. I na koniec takie krótkie info. Pewnie nie jeden posądziłby mnie o zadzieranie nosa i wymagania z kosmosu ale biorąc pod uwagę uwarunkowania wiekowe, rodzinę, pracę w domu to powyższe „niuanse” mają dość duże znaczenie. Jeśli jesteś młodym człowiekiem, który w domu spędza czas jedynie pod prysznicem, a potem pada w wyro i nie przejmuje się życiem to możesz się w moich słowach nie odnaleźć. Idę jednak o zakład, że prędzej czy później wrócisz tu pamięcią… życzę Ci jednak wspomnień prześmiewczych i dużo spokoju w Twoich czterech ścianach.

nie mam gdzie mieszkać